|
Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się?
| 2008-04-03 21:59:18 |
Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
hans1 |
Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore mialy
juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb jadły.'
|
| 2008-04-03 22:28:33 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
|--=Bartek=--| |
> Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
> podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore mialy
> juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb jadły.'
Zawsze negocjować. Czy na maksa to już twoja sprawa. Pamiętaj jednak, że na
pierwszą podwyżkę przyjdzie czasem trochę poczekać.
B.Z.
|
| 2008-04-03 22:40:53 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
andreas |
Użytkownik "hans1" napisał w wiadomości
news:ft3dam$khk$1@nemesis.news.neostrada.pl...
> Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
> podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore mialy
> juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb jadły.'
U każdego może byc inaczej. Czasem sam wygląd kandydata zdradza, że pomimo
napinania się, dostanie minimalną i na odchodnym jeszcze w rekę szefa
pocałuje :)
Ja się nigdy zbytnio nie targowałem, ale pracowałem za standardową na danym
stanowisku pensję, uczyłem się w pracy praktyki i w szkole teorii i po
zdobyciu wiedzy/papierka szedłem tam, gdzie na starcie dawali min. 10%
więcej niż w dotychczasoym zajęciu. I tak co 3 lata.
Dzięki temu nie skończyłem na portierni w oczekiwaniu na wczesniejsza
emeryturę, ale lubię to co robię i za dosyć dobrą kasę.
--
andreas
|
| 2008-04-03 22:43:20 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
z/svc |
On Thu, 3 Apr 2008 21:59:18 +0200, "hans1"
wrote:
>Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
>podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore mialy
>juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb jadły.'
Ja bym nie liczył na podwyżkę. Uważam to za jedną z największych
pomyłek osób aplikujących do pracy. Oszukują same siebie, że "na
początek może być, a potem będę gadać". Otóż nie. To, co się ugada na
początku to jest to, co będziesz zarabiać do czasu awansu w firmie.
Ja mam doświadczenie korporacyjne i tak to właśnie wygląda. Nie wiem,
jak w małych firmach. Ale w korporacjach warunki podwyżek są ściśle
określone i aby mieć podwyżkę, trzeba awansować. Owszem, są podwyżki
roczne, ale są to podwyżki inflacyjne.
Inna sprawa ile na tych awansach można dostać podwyżki. Znajomi z
Motoroli skarżyli się, że przy awansie podwyżka jest minimalna, jakiś
mały % obecnej pensji. Ja z kolei pracując w Capgemini dostawałem
solidne podwyżki podczas awansowania.
Ale ogólnie mówiąc: to, co wynegocjujesz, będziesz zarabiać, i nie
więcej.
--
z/svc |
| 2008-04-03 22:43:55 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:ft3dam$khk$1@nemesis.news.neostrada.pl hans1
pisze:
> Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
> podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore
> mialy juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb
> jadły.'
Moja odpowiedź jest skierowana do osób, które znają swoją wartość i umieją
się cenić.
Należy postawić sobie własną barierę cenową i umieć się jej trzymać.
Ale można też z pochylonym łbem pójść w służbę za rzucone ochłapy czy roić
sobie nie wiadomo co.
--
Jotte
|
| 2008-04-03 23:27:36 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się |
marcela |
On 3 Kwi, 22:43, "Jotte" wrote:
> W wiadomościnews:ft3dam$khk$1@nemesis.news.neostrada.plhans1
> pisze:
>
> > Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
> > podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore
> > mialy juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb
> > jadły.'
>
> Moja odpowiedź jest skierowana do osób, które znają swoją wartość i umieją
> się cenić.
> Należy postawić sobie własną barierę cenową i umieć się jej trzymać.
> Ale można też z pochylonym łbem pójść w służbę za rzucone ochłapy czy roić
> sobie nie wiadomo co.
>
> --
> Jotte
Ja robię tak - na początek nie stawiam twardo warunków, łagodnie
kulturalnie godzę się na stawkę przeciętną.Następnie pracuję super i
udowadniam im, że "nie będą mogli beze mnie żyć",uzależniam ich od
siebie, szef jest strasznie zadowolony- a ja przystępuję do ataku
wrrrrrrr.Stawiam twardo warunki i wysoką stawkę- inaczej nie macie co
o mnie marzyć.Szefowi żednie mina, szuka wyjścia.Spełniają moje
warunki lub przynajmniej starają się.
To jest moja inwestycja, która zawsze się sprawdza.
To jest też uzależnione- w jakiej branży pracownik się specjalizuje. |
| 2008-04-04 02:49:43 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się |
usjwo@gazeta.pl |
Zdecydowanie na maksa. Nie musisz potem chodzic i upominac sie o
podwyzke, a szef bedzie caly czas odkladal decyzje na pozniej.
Jak bedziesz dobry to dostaniesz podwyzke i pozniej. Negocjacje przed
przyjeciem do pracy sa latwiejsze bo nie ma jeszcze zaleznosci
pracownik/podwladny, sidacie do stolu jak rowny z rownym, po
zatrudnieniu juz jest inaczej.
Usjwo
|
| 2008-04-04 08:46:39 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Tomasz Kaczanowski |
z/svc pisze:
> On Thu, 3 Apr 2008 21:59:18 +0200, "hans1"
> wrote:
>
>> Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
>> podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore mialy
>> juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb jadły.'
>
> Ja bym nie liczył na podwyżkę. Uważam to za jedną z największych
> pomyłek osób aplikujących do pracy. Oszukują same siebie, że "na
> początek może być, a potem będę gadać". Otóż nie. To, co się ugada na
> początku to jest to, co będziesz zarabiać do czasu awansu w firmie.
A to juz zależy od firmy. Ja umawiam się na to ile będę zarabiał po
okresie próbnym, na okres próbny może być mniej. Na razie sparzyłem się
tylko w jednym przypadku, ale po prostu wypowiedziałem umowę i zmieniłem
pracodawcę, u nowego zadziałała ta opcja bezbłędnie.
--
Kaczus/Pegasos User
http://kaczus.republika.pl
nie zapomnij zamówić Total Amigi (Polska Edycja)
http://www.ppa.pl/totalamiga/#zamowienia |
| 2008-04-04 08:54:11 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Any User |
>> Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
>> podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore mialy
>> juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb jadły.'
>
> Ja bym nie liczył na podwyżkę. Uważam to za jedną z największych
> pomyłek osób aplikujących do pracy. Oszukują same siebie, że "na
> początek może być, a potem będę gadać". Otóż nie. To, co się ugada na
> początku to jest to, co będziesz zarabiać do czasu awansu w firmie.
Ale z drugiej strony, obniżając wymagania płacowe, kandydat drastycznie
zwiększa swoją szansę na dostanie pracy. Szczególnie w warunkach, kiedy
nie jest jakimś hiper-indywidualnym-specjalistą, a do jego wymarzonej
posady aspiruje np. kilkadziesiąt osób.
Co więcej, jeśli później okaże się, że kandydat jest *naprawdę* dobry i
nie boi się poświęceń wobec pracodawcy, to na podwyżkę jak najbardziej
może liczyć.
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-04 09:11:46 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Marcin P. |
Użytkownik "marcela" napisał w wiadomości news:ea3b8820-f957-4120-9c53-2c38b829d945@d21g2000prf.googlegroups.com...
> Ja robię tak - na początek nie stawiam twardo warunków, łagodnie
> kulturalnie godzę się na stawkę przeciętną.Następnie pracuję super i
> udowadniam im, że "nie będą mogli beze mnie żyć",uzależniam ich od
> siebie, szef jest strasznie zadowolony- a ja przystępuję do ataku
> wrrrrrrr.Stawiam twardo warunki i wysoką stawkę- inaczej nie macie co
> o mnie marzyć.Szefowi żednie mina, szuka wyjścia.Spełniają moje
> warunki lub przynajmniej starają się.
> To jest moja inwestycja, która zawsze się sprawdza.
> To jest też uzależnione- w jakiej branży pracownik się specjalizuje.
Piękna strategia, ale... Jeśłi oddajesz się pracy i zapierdzielasz na maxa,
wykazujesz się i poświęcasz, to jak z życiem osobistym?
Serdeczne pozdrowienia
--
Marcin |
| 2008-04-04 09:24:56 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
bozo@boznet.pl |
Any User wrote:
> Ale z drugiej strony, obniżając wymagania płacowe, kandydat drastycznie
> zwiększa swoją szansę na dostanie pracy. Szczególnie w warunkach, kiedy
> nie jest jakimś hiper-indywidualnym-specjalistą, a do jego wymarzonej
> posady aspiruje np. kilkadziesiąt osób.
>
> Co więcej, jeśli później okaże się, że kandydat jest *naprawdę* dobry i
> nie boi się poświęceń wobec pracodawcy, to na podwyżkę jak najbardziej
> może liczyć.
Wiesz co powiedział Pierre Cambronne? I miał rację.
EOT
|
| 2008-04-04 09:27:38 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
andreas |
Użytkownik "Marcin P." napisał w wiadomości
news:ft4kb7$e1u$1@pippin.nask.net.pl...
> Piękna strategia, ale... Jeśłi oddajesz się pracy i zapierdzielasz na
> maxa,
wykazujesz się i poświęcasz, to jak z życiem osobistym?
Pozornym paradoksem jest to, że tak zwane życie osobiste maja ci, którzy
wiedzą, że jest ono dodatkiem do życia zawodowego.
Ci, którzy tupią i uparcie twierdzą, że najwazniejsze jest życie osobiste,
nie maja ani jednego a ni drugiego.
--
andreas
|
| 2008-04-04 09:40:13 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Liwiusz |
andreas pisze:
> zdobyciu wiedzy/papierka szedłem tam, gdzie na starcie dawali min. 10%
> więcej niż w dotychczasoym zajęciu. I tak co 3 lata.
No to przy pensji początkowej 2000zł, przed emeryturą (po 30 latach)
będziesz zarabiał 5200zł, tak? ;)
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
www.liwiusz.republika.pl
Masz wierzytelność i chcesz ją sprzedać lub potrzebujesz pomocy w jej
egzekucji => http://www.kwm.net.pl |
| 2008-04-04 10:11:15 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Kapsel |
Fri, 04 Apr 2008 09:40:13 +0200, Liwiusz napisał(a):
>> zdobyciu wiedzy/papierka szedłem tam, gdzie na starcie dawali min. 10%
>> więcej niż w dotychczasoym zajęciu. I tak co 3 lata.
>
> No to przy pensji początkowej 2000zł, przed emeryturą (po 30 latach)
> będziesz zarabiał 5200zł, tak? ;)
minimum != dokładnie ;)
--
Kapsel
http://kapselek.net
kapsel(malpka)op.pl |
| 2008-04-04 11:28:55 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
andreas |
Użytkownik "Liwiusz" napisał w wiadomości
news:ft4m0r$5ar$5@news.onet.pl...
> No to przy pensji początkowej 2000zł, przed emeryturą (po 30 latach)
> będziesz zarabiał 5200zł, tak? ;)
Kluczowe słowa to: NA STARCIE oraz MINIMUM :)
--
andreas
|
| 2008-04-04 16:50:25 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Kilian |
> Co więcej, jeśli później okaże się, że kandydat jest *naprawdę* dobry i
> nie boi się poświęceń wobec pracodawcy, to na podwyżkę jak najbardziej
> może liczyć.
Taa... Powodzenia.
Już Niemcy mają przysłowie: "Willst Du mehr Gehalt? Geh halt", co oznacza:
chcesz więcej zarabiać? To odejdź (w sensie zmień pracę)
Pozdro
Kilian
|
| 2008-04-04 17:14:03 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:ft4l9d$qh5$1@inews.gazeta.pl andreas
pisze:
> Pozornym paradoksem jest to, że tak zwane życie osobiste maja ci, którzy
> wiedzą, że jest ono dodatkiem do życia zawodowego.
> Ci, którzy tupią i uparcie twierdzą, że najwazniejsze jest życie
> osobiste, nie maja ani jednego a ni drugiego.
O, to nie jest paradoks, tylko nieprawda.
Życie zawodowe jest po prostu częscią _życia_ (no chyba, że kto bogaty z
domu i żadnego zawodu dla zarobku uprawiaćnie musi).
--
Jotte
|
| 2008-04-04 18:00:43 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
entroper |
Użytkownik "Any User" napisał w wiadomości
news:ft4jaj$d3s$1@opal.icpnet.pl...
> Co więcej, jeśli później okaże się, że kandydat jest *naprawdę* dobry i
> nie boi się poświęceń wobec pracodawcy, to na podwyżkę jak najbardziej
> może liczyć.
A Ty, w myśl swoich teorii, dałbyś mu podwyżkę, skoro pracuje za aktualną
kwotę i na dodatek już na początku dał d.. walcząc o "drastyczne zwiększenie
swoich szans" ? Nie dałbyś. Jeszcze byś kombinował, jak mu coś urwać. Więc nie
wciskaj Koledze ciemnoty.
BTW, teraz przyszło mi do głowy, że "dostać podwyżkę" i "liczyć na podwyżkę" w
Twoim matriksie znaczy coś zupełnie innego :)
e.
|
| 2008-04-04 18:04:44 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
entroper |
Użytkownik "marcela" napisał w wiadomości
news:ea3b8820-f957-4120-9c53-2c38b829d945@d21g2000prf.googlegroups.com...
>(...) uzależniam ich od siebie, szef jest strasznie zadowolony- a ja
> przystępuję do ataku wrrrrrrr.Stawiam twardo warunki i wysoką stawkę-
> inaczej nie macie co o mnie marzyć.Szefowi żednie mina, szuka wyjścia.
Jak kiedyś któryś szef znajdzie drugie logiczne wyjście, to wtedy Tobie mina
"zżednie", cokolwiek to znaczy :)
e.
|
| 2008-04-04 20:31:32 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
tukan |
hans1 wrote:
> Czy raczej poprzestać na propozycji przyszłego pracodawcy i liczyc na
> podwyzki w trakcie pracy? Moje pytanie skierowane jest do osob ktore
> mialy juz doswiadczenia ze zmiana pracy i 'z nie jednego pieca chleb
> jadły.'
Na maksa, na tyle ile się cenisz i jesteś w stanie dobrze żyć z kasy.
Później obietnice czy liczenie na podwyżkę przy awansie mogą być
bardzo złudne i będziesz sobie pluł w brodę. Jeśli obecnie
pracujesz to masz podwójny komfort. Dobrych pracowników brakuje.
|
| 2008-04-05 16:20:07 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:ft4jaj$d3s$1@opal.icpnet.pl Any User
pisze:
> kandydat jest *naprawdę* dobry i nie boi się poświęceń wobec pracodawcy,
> to na podwyżkę jak najbardziej może liczyć.
Czy mógłbys jako specjalista w tej dziedzinie podać najbardziej pożądane i
doceniane przez pracodawców formy poświęceń dokonywanych przez pracowników
na ich rzecz, zakres i czasokres realizowania poświęcenia oraz spodziewane
efekty?
--
Jotte
|
| 2008-04-05 16:32:55 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Any User |
>> kandydat jest *naprawdę* dobry i nie boi się poświęceń wobec
>> pracodawcy, to na podwyżkę jak najbardziej może liczyć.
> Czy mógłbys jako specjalista w tej dziedzinie podać najbardziej pożądane
> i doceniane przez pracodawców formy poświęceń dokonywanych przez
> pracowników na ich rzecz, zakres i czasokres realizowania poświęcenia
> oraz spodziewane efekty?
Przede wszystkim efektywna praca - czyli szybkie tempo, duże
zaangażowanie itp., zależnie od konkretnego stanowiska - widocznym
efektem jest duże zmęczenie pod koniec dnia, które powoduje, że
pracownik nie ma na nic więcej siły.
Aby nie było podtekstów, ja sam, jako kierownik, tak właśnie pracuję.
Druga sprawa to długość pracy - tutaj chyba niczego nie trzeba tłumaczyć.
Trzecia sprawa to podnoszenie kwalifikacji - pracownik powinien je
podnosić w takim zakresie i kolejności, w jakim każe mu przełożony. Nie
powinien sobie też zaprzątać głowy kwalifikacjami, które mu nie będą
potrzebne na jego stanowisku, ewentualnie stanowisku docelowym, na jakie
planuje go docelowo przenieść jego przełożony.
Spodziewane efekty to uznanie przełożonych, gratulacje i pochwały, w tym
publiczne, uścisk dłoni jednej z wysoko postawionych osób w firmie, oraz
perspektywa awansu (tutaj po uprzednim sprawdzeniu kwalifikacji
psychologicznych) i podwyżki.
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-05 16:48:37 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:ft82io$1nmn$1@opal.icpnet.pl Any User
pisze:
>>> kandydat jest *naprawdę* dobry i nie boi się poświęceń wobec pracodawcy,
>>> to na podwyżkę jak najbardziej może liczyć.
>> Czy mógłbys jako specjalista w tej dziedzinie podać najbardziej pożądane
>> i doceniane przez pracodawców formy poświęceń dokonywanych przez
>> pracowników na ich rzecz, zakres i czasokres realizowania poświęcenia
>> oraz spodziewane efekty?
> Przede wszystkim efektywna praca - czyli szybkie tempo, duże zaangażowanie
> itp., zależnie od konkretnego stanowiska - widocznym efektem jest duże
> zmęczenie pod koniec dnia, które powoduje, że pracownik nie ma na nic
> więcej siły.
Czy myślisz, że mogłaby tu pozytywnie zadziałać koniecznośc wezwania
pogotowia pod koniec pracy?
A na dłuższą metę - objawy skrajnie ujemnego bilansu energetycznego
połaczonego z odwodnieniem, wychudzeniem, syndromem bezsenności i
zachwianiem równowagi elektrolitowej?
> Druga sprawa to długość pracy - tutaj chyba niczego nie trzeba tłumaczyć.
Byłbym jednak wdzięczny za wytłumaczenie.
Czy 24h na dobę wystarczy?
> Trzecia sprawa to podnoszenie kwalifikacji - pracownik powinien je
> podnosić w takim zakresie i kolejności, w jakim każe mu przełożony. Nie
> powinien sobie też zaprzątać głowy kwalifikacjami, które mu nie będą
> potrzebne na jego stanowisku, ewentualnie stanowisku docelowym, na jakie
> planuje go docelowo przenieść jego przełożony.
To oczywiste. Zdobywanie jakichkolwiek umiejętności niepotrzebnych
pracodawcy to bezczelne działanie na jego szkodę, choćby przez sam fakt iż
wymaga to czasu, który pracownik kradnie w ten sposób jemu.
Ale skąd pracownik ma wiedzieć jakie stanowisko docelowe przeznacza mu
pracodawca?
A skoro nie wie, to jak ma się do niego przygotować?
> Spodziewane efekty to uznanie przełożonych, gratulacje i pochwały, w tym
> publiczne, uścisk dłoni jednej z wysoko postawionych osób w firmie, oraz
> perspektywa awansu (tutaj po uprzednim sprawdzeniu kwalifikacji
> psychologicznych) i podwyżki.
Są to, rzecz oczywista, perspektywy nie tylko nie do pogardzenia, ale wręcz
pożądane, mogące stanowić i powinne stanowić cel życia zawodowego każdego
pracownika, a zwyczajnego w szczególności
Czy jednak uważasz, że jest to naprawdę realne?
--
Jotte
|
| 2008-04-05 17:03:59 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Any User |
>> Druga sprawa to długość pracy - tutaj chyba niczego nie trzeba tłumaczyć.
> Byłbym jednak wdzięczny za wytłumaczenie.
> Czy 24h na dobę wystarczy?
W zupełności wystarczy 14h, a najczęściej i 11-12h (pomijając jakieś
sytuacje ekstremalne, typu awarie, targi, czy przy czym tam kto pracuje).
>> Trzecia sprawa to podnoszenie kwalifikacji - pracownik powinien je
>> podnosić w takim zakresie i kolejności, w jakim każe mu przełożony.
>> Nie powinien sobie też zaprzątać głowy kwalifikacjami, które mu nie
>> będą potrzebne na jego stanowisku, ewentualnie stanowisku docelowym,
>> na jakie planuje go docelowo przenieść jego przełożony.
> To oczywiste. Zdobywanie jakichkolwiek umiejętności niepotrzebnych
> pracodawcy to bezczelne działanie na jego szkodę, choćby przez sam fakt
> iż wymaga to czasu, który pracownik kradnie w ten sposób jemu.
Nie nie. Jeśli pracownik szkoli się w godzinach pracy za wiedzą i zgodą
pracodawcy, to jak tu można mówić o kradzieży czasu?
Miałem tu na myśli raczej szkolenie się poza godzinami pracy, np. po
pracy, albo podczas urlopu - zdobywanie umiejętności niepotrzebnych
pracodawcy raz, że prowadzi do niepotrzebnego przeładowania pracownika
wiedzą i w efekcie - paradoksalnie - zmniejszenia jego efektywności, a
poza tym pracownik taki staje się jednak trochę niepewny, bo w końcu po
co mu te dodatkowe umiejętności?
> Ale skąd pracownik ma wiedzieć jakie stanowisko docelowe przeznacza mu
> pracodawca?
> A skoro nie wie, to jak ma się do niego przygotować?
Nie musi wiedzieć. Wystarczy, że wie, co ma przyswoić.
>> Spodziewane efekty to uznanie przełożonych, gratulacje i pochwały, w
>> tym publiczne, uścisk dłoni jednej z wysoko postawionych osób w
>> firmie, oraz perspektywa awansu (tutaj po uprzednim sprawdzeniu
>> kwalifikacji psychologicznych) i podwyżki.
> Są to, rzecz oczywista, perspektywy nie tylko nie do pogardzenia, ale
> wręcz pożądane, mogące stanowić i powinne stanowić cel życia zawodowego
> każdego pracownika, a zwyczajnego w szczególności
> Czy jednak uważasz, że jest to naprawdę realne?
Realne, istniejące i dobrze przetestowane w praktyce.
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-05 17:17:45 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:ft84cv$1pd4$1@opal.icpnet.pl Any User
pisze:
>>> Druga sprawa to długość pracy - tutaj chyba niczego nie trzeba
>>> tłumaczyć.
>> Byłbym jednak wdzięczny za wytłumaczenie.
>> Czy 24h na dobę wystarczy?
> W zupełności wystarczy 14h, a najczęściej i 11-12h (pomijając jakieś
> sytuacje ekstremalne, typu awarie, targi, czy przy czym tam kto pracuje).
To jasne.
Może jestem naiwny ale spytam - jakiekolwiek napomknienie o zapłacie za
nadgodziny uznać należy za wyjątkowe chamstwo?
>>> Trzecia sprawa to podnoszenie kwalifikacji - pracownik powinien je
>>> podnosić w takim zakresie i kolejności, w jakim każe mu przełożony. Nie
>>> powinien sobie też zaprzątać głowy kwalifikacjami, które mu nie będą
>>> potrzebne na jego stanowisku, ewentualnie stanowisku docelowym, na jakie
>>> planuje go docelowo przenieść jego przełożony.
>> To oczywiste. Zdobywanie jakichkolwiek umiejętności niepotrzebnych
>> pracodawcy to bezczelne działanie na jego szkodę, choćby przez sam fakt
>> iż wymaga to czasu, który pracownik kradnie w ten sposób jemu.
> Nie nie. Jeśli pracownik szkoli się w godzinach pracy za wiedzą i zgodą
> pracodawcy, to jak tu można mówić o kradzieży czasu?
Chodziło mi o zdobywanie umiejętności _niepotrzebnych_ pracodawcy, więc nie
przez niego zleconych i nie w godzinach pracy. Chodziło mi o zdobywanie
kwalifikacji w czasie wolnym od pracy, a zatem przeznaczonym na odpoczynek i
regenerację sił niezbędnych do poświęcania się dla pracodawcy. W tym ujęciu
wykorzystywanie czasu na niepotrzebne rzeczy zamiast na odpoczynek jest w
pewnym sensie okradaniem pracodawcy, bo pracownik powinien należycie
wypocząć aby móc maksymalnie poświęcić się pracy.
> Miałem tu na myśli raczej szkolenie się poza godzinami pracy, np. po
> pracy, albo podczas urlopu - zdobywanie umiejętności niepotrzebnych
> pracodawcy raz, że prowadzi do niepotrzebnego przeładowania pracownika
> wiedzą i w efekcie - paradoksalnie - zmniejszenia jego efektywności, a
> poza tym pracownik taki staje się jednak trochę niepewny, bo w końcu po co
> mu te dodatkowe umiejętności?
Dokładnie tak, co opisałem powyżej.
>> Ale skąd pracownik ma wiedzieć jakie stanowisko docelowe przeznacza mu
>> pracodawca?
>> A skoro nie wie, to jak ma się do niego przygotować?
> Nie musi wiedzieć. Wystarczy, że wie, co ma przyswoić.
No a gdyby ośmielił się mieć jakieś osobiste ambicje?
Co wtedy?
>> Czy jednak uważasz, że jest to naprawdę realne?
> Realne, istniejące i dobrze przetestowane w praktyce.
Jesteś pewien?
--
Jotte
|
| 2008-04-05 17:31:36 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Any User |
>> W zupełności wystarczy 14h, a najczęściej i 11-12h (pomijając jakieś
>> sytuacje ekstremalne, typu awarie, targi, czy przy czym tam kto pracuje).
> To jasne.
> Może jestem naiwny ale spytam - jakiekolwiek napomknienie o zapłacie za
> nadgodziny uznać należy za wyjątkowe chamstwo?
Chamstwo, to może i nie, ale jeśli pracownik jest już poinformowany o
sposobie rozliczania nadgodzin (oraz w jakich przypadkach są płatne), to
upominanie się o specjalne traktowanie swoich akurat nadgodzin byłoby
pewnym nietaktem. Natomiast jeśli pracownik jeszcze nie wie, co i jak, i
pyta po raz pierwszy, to w ogóle nie może być mowy o żadnym chamstwie.
>> Nie nie. Jeśli pracownik szkoli się w godzinach pracy za wiedzą i
>> zgodą pracodawcy, to jak tu można mówić o kradzieży czasu?
> Chodziło mi o zdobywanie umiejętności _niepotrzebnych_ pracodawcy, więc
> nie przez niego zleconych i nie w godzinach pracy. Chodziło mi o
> zdobywanie kwalifikacji w czasie wolnym od pracy, a zatem przeznaczonym
> na odpoczynek i regenerację sił niezbędnych do poświęcania się dla
> pracodawcy. W tym ujęciu wykorzystywanie czasu na niepotrzebne rzeczy
> zamiast na odpoczynek jest w pewnym sensie okradaniem pracodawcy, bo
> pracownik powinien należycie wypocząć aby móc maksymalnie poświęcić się
> pracy.
W sumie masz rację, ale niestety pracowników się dzisiaj jeszcze
skutecznie nie upilnuje. Z jednej strony jest więc tu zdobywanie
niepotrzebnych umiejętności, ale z drugiej jest to jednak szkolenie, a
nie np. uprawianie sportów wyczynowych, które jest np. u mnie w firmie
na czele niemile widzianych aktywności (z uwagi zarówno na możliwość
wypadku i niedyspozycji pracownika, jak i generowane duże zmęczenie
organizmu, a co za tym idzie, mniejszą wydajność w pracy).
>> Nie musi wiedzieć. Wystarczy, że wie, co ma przyswoić.
> No a gdyby ośmielił się mieć jakieś osobiste ambicje?
> Co wtedy?
Wtedy powinien swoje ambicje i plany skonsultować z przełożonym.
>>> Czy jednak uważasz, że jest to naprawdę realne?
>> Realne, istniejące i dobrze przetestowane w praktyce.
> Jesteś pewien?
Tak.
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-05 17:47:07 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:ft860q$1s5c$1@opal.icpnet.pl Any User
pisze:
>>> W zupełności wystarczy 14h, a najczęściej i 11-12h (pomijając jakieś
>>> sytuacje ekstremalne, typu awarie, targi, czy przy czym tam kto
>>> pracuje).
>> To jasne.
>> Może jestem naiwny ale spytam - jakiekolwiek napomknienie o zapłacie za
>> nadgodziny uznać należy za wyjątkowe chamstwo?
> Chamstwo, to może i nie, ale jeśli pracownik jest już poinformowany o
> sposobie rozliczania nadgodzin (oraz w jakich przypadkach są płatne), to
> upominanie się o specjalne traktowanie swoich akurat nadgodzin byłoby
> pewnym nietaktem. Natomiast jeśli pracownik jeszcze nie wie, co i jak, i
> pyta po raz pierwszy, to w ogóle nie może być mowy o żadnym chamstwie.
No tak, ale reguły rozliczania i płatności za nadgodziny są określone w
prawie pracy. Jest ono jawne, więc pracownik może je znać. Czy w takim razie
próba egzekwowania przez pracownika tych zasad będzie uznana za brak
gotowości do poświęcenia dla pracodawcy albo wręcz działaniem na jego
szkodę?
>>> Nie nie. Jeśli pracownik szkoli się w godzinach pracy za wiedzą i zgodą
>>> pracodawcy, to jak tu można mówić o kradzieży czasu?
>> Chodziło mi o zdobywanie umiejętności _niepotrzebnych_ pracodawcy, więc
>> nie przez niego zleconych i nie w godzinach pracy. Chodziło mi o
>> zdobywanie kwalifikacji w czasie wolnym od pracy, a zatem przeznaczonym
>> na odpoczynek i regenerację sił niezbędnych do poświęcania się dla
>> pracodawcy. W tym ujęciu wykorzystywanie czasu na niepotrzebne rzeczy
>> zamiast na odpoczynek jest w pewnym sensie okradaniem pracodawcy, bo
>> pracownik powinien należycie wypocząć aby móc maksymalnie poświęcić się
>> pracy.
> W sumie masz rację, ale niestety pracowników się dzisiaj jeszcze
> skutecznie nie upilnuje.
Ale z tym można walczyć. Nikt nie żyje w próżni, ma przyjaciół, znajomych,
i - przede wszystkim - kolegów z pracy.
> Z jednej strony jest więc tu zdobywanie niepotrzebnych umiejętności, ale z
> drugiej jest to jednak szkolenie,
No tak, ale szkolenie pracodawcy zbędne. A takich szkoleń może być wiele.
> a nie np. uprawianie sportów wyczynowych, które jest np. u mnie w firmie
> na czele niemile widzianych aktywności (z uwagi zarówno na możliwość
> wypadku i niedyspozycji pracownika, jak i generowane duże zmęczenie
> organizmu, a co za tym idzie, mniejszą wydajność w pracy).
Z tego wniosek, że skandaliczne jest uprawianie w czasie wolnym od pracy
jazdy konnej, narciarstwa, spadochroniarstwa itp. gdyż jest to narażanie
pracodawcy na potencjalne straty (są to przecież sporty o wysokim ryzyku
poważnych urazów). Ukrywanie takich zainteresowań przez pracownika stanowi
zatem w zasadzie próbę oszustwa.
>>> Nie musi wiedzieć. Wystarczy, że wie, co ma przyswoić.
>> No a gdyby ośmielił się mieć jakieś osobiste ambicje?
>> Co wtedy?
> Wtedy powinien swoje ambicje i plany skonsultować z przełożonym.
A po konsultacji?
Przecież przełożony może nie zaakceptować nadambitnych planów podwładnego.
Co wtedy?
>>>> Czy jednak uważasz, że jest to naprawdę realne?
>>> Realne, istniejące i dobrze przetestowane w praktyce.
>> Jesteś pewien?
> Tak.
Skoro tak, to tak...
--
Jotte
|
| 2008-04-05 17:56:10 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Mirosław_Habarta |
>>> No a gdyby ośmielił się mieć jakieś osobiste ambicje?
>>> Co wtedy?
>> Wtedy powinien swoje ambicje i plany skonsultować z przełożonym.
> A po konsultacji?
> Przecież przełożony może nie zaakceptować nadambitnych planów podwładnego.
> Co wtedy?
>
Wtedy tak naprawdę będzie miał pracownik okazję do wykazania sie poświęceniem.
M.H. |
| 2008-04-05 18:56:30 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Mich@l |
W dniu 05-04-2008 17:31, Any User pisze:
> Wtedy powinien swoje ambicje i plany skonsultować z przełożonym.
Osobiste plany i ambicje to ja mogę z żoną skonsultować a nie z przełożonym.
--
To nie prawdy objawione a jedynie moje prywatne opinie ;)
Michał "Willy" Olszewski
GG: 2903798 / ICQ: 199507526
http://www.olszewski.net.pl |
| 2008-04-05 18:57:17 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas |
Mich@l |
W dniu 05-04-2008 17:47, Jotte pisze:
> Ale z tym można walczyć. Nikt nie żyje w próżni, ma przyjaciół, znajomych,
> i - przede wszystkim - kolegów z pracy.
Any User też? ;)
--
To nie prawdy objawione a jedynie moje prywatne opinie ;)
Michał "Willy" Olszewski
GG: 2903798 / ICQ: 199507526
http://www.olszewski.net.pl |
| 2008-04-05 22:03:29 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
z/svc |
On Sat, 5 Apr 2008 17:47:07 +0200, "Jotte"
wrote:
Jotte, nie odnosisz wrażenia czasem, że Any User dość inteligentnie i
konswekwentnie robi nas wszystkich 'w jajo'? Naprawdę bym się nie
zdziwił, gdyby tak własnie było. Nie wiem, jaki miałby być tego cel
(dla zabawy, że tak się dajemy robić i tak się burzymy o to, co on
pisze, a może po to, aby takie postawy pracodawców właśnie napiętnować
i na nie zwrócić uwagę?), ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak
właśnie było.
Pozdrawiam.
--
z/svc |
| 2008-04-05 22:19:30 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:1jmfv3hqk94paa8bicqo9d281n3qc8f90t@4ax.com z/svc
pisze:
> Jotte, nie odnosisz wrażenia czasem, że Any User dość inteligentnie i
> konswekwentnie robi nas wszystkich 'w jajo'? Naprawdę bym się nie
> zdziwił, gdyby tak własnie było. Nie wiem, jaki miałby być tego cel
> (dla zabawy, że tak się dajemy robić i tak się burzymy o to, co on
> pisze, a może po to, aby takie postawy pracodawców właśnie napiętnować
> i na nie zwrócić uwagę?), ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak
> właśnie było.
Myślałem o tym przez czas jakiś.
Ale to głupie byłoby przecież.
Tymczasem - bawmy się.
--
Jotte
|
| 2008-04-05 22:25:29 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
z/svc |
On Sat, 5 Apr 2008 22:19:30 +0200, "Jotte"
wrote:
>Myślałem o tym przez czas jakiś.
>Ale to głupie byłoby przecież.
Dlaczego głupie? Gość naprawdę może mieć z nas niezły ubaw :)
>Tymczasem - bawmy się.
Jak najbardziej :)))
--
z/svc |
| 2008-04-05 22:36:00 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
Jotte |
W wiadomości news:p0ofv3p1imho2hbtoqot1uc6gnav50moi7@4ax.com z/svc
pisze:
>>Myślałem o tym przez czas jakiś.
>>Ale to głupie byłoby przecież.
> Dlaczego głupie? Gość naprawdę może mieć z nas niezły ubaw :)
No to co?
My też
>>Tymczasem - bawmy się.
> Jak najbardziej :)))
Ano.
--
Jotte
|
| 2008-04-06 00:58:13 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania |
Miros/law L. Baran |
Any User pisze, jak zwykle, straszne bzdury:
> Miałem tu na myśli raczej szkolenie się poza godzinami pracy, np. po
> pracy, albo podczas urlopu - zdobywanie umiejętności niepotrzebnych
> pracodawcy raz, że prowadzi do niepotrzebnego przeładowania pracownika
> wiedzą i w efekcie - paradoksalnie - zmniejszenia jego efektywności, a
> poza tym pracownik taki staje się jednak trochę niepewny, bo w końcu po
> co mu te dodatkowe umiejętności?
A wiesz, że są takie firmy, które dają dostęp do całego katalogu
szkoleń dotyczących własnych produktów (za darmo), dostęp do materiałów
szkoleniowych innych firm, jak również zwracają koszta udanych
certyfikacji?
Jubal
--
[ Miroslaw L Baran | jabber id: baran-at-hell-pl | key-id: FC494FC4 | 0101010 ]
There is no distinctly native American criminal class except
Congress.
-- Mark Twain |
| 2008-04-07 15:19:14 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania się? |
entroper |
Użytkownik "Miros/law L. Baran" napisał w wiadomości
news:slrnfvg105.mjb.baran@wrath.hell.pl...
> A wiesz, że są takie firmy, które dają dostęp do całego katalogu
> szkoleń dotyczących własnych produktów (za darmo), dostęp do materiałów
> szkoleniowych innych firm, jak również zwracają koszta udanych
> certyfikacji?
samobójcy ;)
e.
|
| 2008-04-07 16:31:06 |
Re: Czy negocjowac na maxa podczas zatrudniania |
Miros/law L. Baran |
PT entroper pisze:
> Użytkownik "Miros/law L. Baran" napisał w wiadomości
> news:slrnfvg105.mjb.baran@wrath.hell.pl...
> > A wiesz, że są takie firmy, które dają dostęp do całego katalogu
> > szkoleń dotyczących własnych produktów (za darmo), dostęp do
> > materiałów szkoleniowych innych firm, jak również zwracają koszta
> > udanych certyfikacji?
> samobójcy ;)
...co ciekawe, mają rotację stanowisk nieco niższą od średniej rotacji
w tej branży.
Samobójcy, jak w pysk strzelił.
Ale, skoro już jesteśmy przy ludziach pokroju Any Usera: wygląda na to,
że Lidl może mieć grube kłopoty.
Jubal
--
[ Miroslaw L Baran | jabber id: baran-at-hell-pl | key-id: FC494FC4 | 0101010 ]
Don't everyone thank me at once. |
|