|
Jakość usług lekarskich
| 2008-04-09 11:28:58 |
Jakość usług lekarskich |
Gienek |
W ostatnim roku miałem okazję skorzystać kilkukrotnie z usług lekarzy z
publicznego zakładu zdrowotnego czy jakoś tak to się nazywa. Za każdym
razem rzuca się w oczy ich lekceważące podejście do pracy (nie wypowiadam
się tutaj o wszystkich lekarzach, tylko o tych u których miałem przyjemność
się leczyć.)
Najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie punktualność. Na drzwiach gabinetu
napisane jest, że lekarz przyjmuje od godziny 10:00 a on pojawia się sobie
w południe. Pod drzwiami siedzi tłum sfrustrowanych pacjentów którzy mają
wszystkiego dosyć bo jaśnie pan doktor miał w tym czasie ważniejsze sprawy
do załatwienia niż swoja praca. Na moich 5 wizyt w ciągu roku u lekarzy
zdarzyło się tylko raz, że lekarz był punktualnie i obsłużył mnie jak
należy. Czy to ja ciągle trafiam w nieodpowiednie miejsca czy wszyscy
lekarze mają lekceważące podejście do swojej pracy?
O dentystach publicznych ośrodków zdrowia już nie wspomnę. Jakiś czas temu
zaszedłem z wielką dziurą w zębie nr 8 u góry. Pani stomatolog popatrzyła
na niego i powiedziała, że to trzeba leczyć kanałowo a ona nie jest w
stanie tego zrobić bo to ząb na samym końcu i nie ma do niego dojścia. Co
najwyżej może mi założyć opatrunek żeby mnie nie bolał a za trzy tygodnie
będzie chirurg który mi ten ząb usunie. Podziękowałem dla tej pani za
usługę i poszedłem do prywatnego gabinetu stomatologicznego który nie ma
nic wspólnego z NFZ i ładnie mi zaleczono ten ząbek. Jak na razie od pół
roku mam spokój. Trochę mnie to kosztowało ale warto było.
Tak się zastanawiam nad sensem istnienia publicznych ośrodków zdrowia
szpitali gabinetów i podobnych wytworów minionej epoki. Czeka się w kolejce
masę czasu na wizytę a jak już się doczeka to jakość usługi jest zazwyczaj
bardzo marna. Lekarze są niezadowoleni z wypłat pacjenci z leczenia.
Ostatnio było masę strajków lekarzy niektórzy się pozwalniali. Może powinno
się pomachać im na pożegnanie chusteczką i niech sobie idą. I tak mają oni
prywatne gabinety gdzie świadczą usługi na pewno na o wiele wyższym
poziomie niż na państwowej posadce.
Zapewne wielu z tej grupy dyskusyjnej napisze mi kto mi broni leczyć się
prywatnie. Tylko, że ja już zapłaciłem za państwowe leczenie i chciałbym
mieć usługę na wysokim poziomie. Za leczenie w publicznych ośrodkach
zdrowia płacę prawie 400 zł co miesiąc bez względu na to czy chodzę do
lekarza czy nie. Za wizytę w prywatnym gabinecie płacę tylko wtedy gdy do
niego zajdę. W przeciągu roku byłem 5 razy u lekarza. Niech mniej więcej
jedna wizyta kosztowałaby mnie 100 zł to za wszystkie zapłaciłbym 500 zł.
Dla NFZ w tym czasie zapłaciłem 4800zł i musiałem siedzieć pod drzwiami i
czekać aż jaśnie pan doktor pojawi się w pracy. Jakby oddaliby mi te 4800zł
które rocznie płacę za państwowe leczenie to moja noga nie postałaby nigdy
więcej w żadnej placówce zdrowia która ma coś wspólnego z NFZ. |
| 2008-04-09 11:43:30 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Tomasz Kaczanowski |
Gienek pisze:
> W ostatnim roku miałem okazję skorzystać kilkukrotnie z usług lekarzy z
> publicznego zakładu zdrowotnego czy jakoś tak to się nazywa. Za każdym
> razem rzuca się w oczy ich lekceważące podejście do pracy (nie wypowiadam
> się tutaj o wszystkich lekarzach, tylko o tych u których miałem przyjemność
> się leczyć.)
> Najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie punktualność. Na drzwiach gabinetu
> napisane jest, że lekarz przyjmuje od godziny 10:00 a on pojawia się sobie
> w południe. Pod drzwiami siedzi tłum sfrustrowanych pacjentów którzy mają
> wszystkiego dosyć bo jaśnie pan doktor miał w tym czasie ważniejsze sprawy
> do załatwienia niż swoja praca. Na moich 5 wizyt w ciągu roku u lekarzy
> zdarzyło się tylko raz, że lekarz był punktualnie i obsłużył mnie jak
> należy. Czy to ja ciągle trafiam w nieodpowiednie miejsca czy wszyscy
> lekarze mają lekceważące podejście do swojej pracy?
Jeśli to lekarze pierwszego kontaktu, to należy zmienić przychodnię, ja
nie wyobrażam sobie iść do lekarza nie umawiając się na konkretną
godzinę, rozumiem, że mogę wejść nawet kwadrans później, bo nigdy nie
wiadomo, kto z jakim schorzeniem przychodzi i ile zajmie wizyta, ale
tylko raz zdarzyło mi się czekać dłużej niż kwadrans, ale była po prostu
awaria i prądu nie było przez ponad godzinę, przez co nie wszystko
pracowało przez ten czas jak należy. Jeśli chodzi o specjalistów z tym
jest trochę gorzej, ale tu też zawsze szukam miejsc, gdzie mogę umówić
się na konkretną godzinę.
> O dentystach publicznych ośrodków zdrowia już nie wspomnę. Jakiś czas temu
> zaszedłem z wielką dziurą w zębie nr 8 u góry. Pani stomatolog popatrzyła
> na niego i powiedziała, że to trzeba leczyć kanałowo a ona nie jest w
> stanie tego zrobić bo to ząb na samym końcu i nie ma do niego dojścia. Co
> najwyżej może mi założyć opatrunek żeby mnie nie bolał a za trzy tygodnie
> będzie chirurg który mi ten ząb usunie. Podziękowałem dla tej pani za
> usługę i poszedłem do prywatnego gabinetu stomatologicznego który nie ma
> nic wspólnego z NFZ i ładnie mi zaleczono ten ząbek. Jak na razie od pół
> roku mam spokój. Trochę mnie to kosztowało ale warto było.
Stomatolog publiczny - heh nie wiem jak teraz, ale jeszcze jakis czas
temu slyszałem rozmowę o tym ile ktoś dopłacał do leczenia z NFZ-u -
ponieważ akurat mialem podobne leczenie niedawno prywatnie - okazalo
sie, że zapłaciłem tyle samo.... Ale było bez kolejek, umówiony zawsze
na konkretną godzinę itp.
> Tak się zastanawiam nad sensem istnienia publicznych ośrodków zdrowia
> szpitali gabinetów i podobnych wytworów minionej epoki. Czeka się w kolejce
> masę czasu na wizytę a jak już się doczeka to jakość usługi jest zazwyczaj
> bardzo marna. Lekarze są niezadowoleni z wypłat pacjenci z leczenia.
> Ostatnio było masę strajków lekarzy niektórzy się pozwalniali. Może powinno
> się pomachać im na pożegnanie chusteczką i niech sobie idą. I tak mają oni
> prywatne gabinety gdzie świadczą usługi na pewno na o wiele wyższym
> poziomie niż na państwowej posadce.
Sens jest, ale trzeba ustalić co tam maja robić i za jakie pieniądze.
> Zapewne wielu z tej grupy dyskusyjnej napisze mi kto mi broni leczyć się
> prywatnie. Tylko, że ja już zapłaciłem za państwowe leczenie i chciałbym
> mieć usługę na wysokim poziomie. Za leczenie w publicznych ośrodkach
> zdrowia płacę prawie 400 zł co miesiąc bez względu na to czy chodzę do
> lekarza czy nie. Za wizytę w prywatnym gabinecie płacę tylko wtedy gdy do
> niego zajdę. W przeciągu roku byłem 5 razy u lekarza. Niech mniej więcej
> jedna wizyta kosztowałaby mnie 100 zł to za wszystkie zapłaciłbym 500 zł.
> Dla NFZ w tym czasie zapłaciłem 4800zł i musiałem siedzieć pod drzwiami i
> czekać aż jaśnie pan doktor pojawi się w pracy. Jakby oddaliby mi te 4800zł
> które rocznie płacę za państwowe leczenie to moja noga nie postałaby nigdy
> więcej w żadnej placówce zdrowia która ma coś wspólnego z NFZ.
to 400zł to ubezpieczenie. Ińsza inszość, że z tych 400zł na twoje
ubezpieczenie idzie tylko część kwoty - reszta idzie na ubepieczenie
rolników i bezrobotnych....
--
Kaczus/Pegasos User
http://kaczus.republika.pl
nie zapomnij zamówić Total Amigi (Polska Edycja)
http://www.ppa.pl/totalamiga/#zamowienia |
| 2008-04-09 13:05:12 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Krzysztof Kordulasinski |
Gienek wrote:
> W ostatnim roku miałem okazję skorzystać kilkukrotnie z usług lekarzy z [CIACH]
Trochę się boję tego tematu. To może być taki nieopatrzny flame. Temat
jest oczywiscie bardzo wazny (niech za dowod posluza nam chocby newsy w
telewizji), ale ksztaltujacy rzeke rodem z holocenu (nastepnej epoki po
lodowcowej ^^). Moze nie warto? :)
pozdrawiam
Pozor |
| 2008-04-09 13:22:22 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Any User |
> Najbardziej w tym wszystkim wkurza mnie punktualność. Na drzwiach gabinetu
> napisane jest, że lekarz przyjmuje od godziny 10:00 a on pojawia się sobie
> w południe. Pod drzwiami siedzi tłum sfrustrowanych pacjentów którzy mają
> wszystkiego dosyć bo jaśnie pan doktor miał w tym czasie ważniejsze sprawy
> do załatwienia niż swoja praca. Na moich 5 wizyt w ciągu roku u lekarzy
> zdarzyło się tylko raz, że lekarz był punktualnie i obsłużył mnie jak
> należy. Czy to ja ciągle trafiam w nieodpowiednie miejsca czy wszyscy
> lekarze mają lekceważące podejście do swojej pracy?
Widzisz, to jest kwestia bezrobocia, a dokładniej jego (niestety) braku
wśród lekarzy. Gdyby taki lekarz, jak każdy normalny robotnik, dostawał
wypowiedzenie po drugim spóźnieniu, a znalezienie pracy mogłoby mu zająć
następne pół roku, to by inaczej podchodził do swoich klientów.
Ale cóż, niektórym się niskie bezrobocie podoba...
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-09 13:41:40 |
Re: Jakość usług lekarskich |
sz |
Any User wrote:
> Widzisz, to jest kwestia bezrobocia, a dokładniej jego (niestety) braku
> wśród lekarzy. Gdyby taki lekarz, jak każdy normalny robotnik, dostawał
> wypowiedzenie po drugim spóźnieniu, a znalezienie pracy mogłoby mu zająć
> następne pół roku, to by inaczej podchodził do swoich klientów.
bezrobocie w tym fachu to chyba nie jest mozliwe ale przeciez wystarczy
konkurencja w zarobkach. gwarantuje ze w porzadnym osrodku lekarz nie
bedzie sobie olewal pracy bo szkoda by mu bylo stracic dobra pensje.
skoro pacjent wybiera tanioche to tak tez zostanie obsluzony - i bardzo
dobrze! bo musi wlasnie byc roznica miedzy dobrymi i zlymi wlasnie zeby
lekarze mieli motywacje.
jedyny problem w tym, ze pacjent jest zmuszany jezeli nie do wybierania
dziadowskich osrodkow to przynajmniej do placenia na nie za
posrednictwem obowiazkowego zusu (a drugie tyle na biurokracje).
na wolnym rynku dzialaloby to o wiele lepiej. |
| 2008-04-09 14:55:41 |
Re: Jakość usług lekarskich |
entroper |
Użytkownik "Any User" napisał w wiadomości
news:fti8te$2e88$1@opal.icpnet.pl...
> Widzisz, to jest kwestia bezrobocia, a dokładniej jego (niestety) braku
> wśród lekarzy. Gdyby taki lekarz, jak każdy normalny robotnik, dostawał
> wypowiedzenie po drugim spóźnieniu, a znalezienie pracy mogłoby mu zająć
> następne pół roku, to by inaczej podchodził do swoich klientów.
Nie sądzę. Taki lekarz po prostu by się nie spóźniał. Problemem jest to, że
przeciętny lekarz:
- ma w d.. pacjentów,
- kombinuje, jak wyrwać jak największą kasę, legalnie lub nie,
- nie ponosi za nic odpowiedzialności, w czym mu koledzy solidarnie pomagają,
- bardzo często po prostu g.. potrafi, ale w połączeniu z punktem poprzednim
to w niczym nie przeszkadza (a poza tym ogranizm ludzki jest taki
skomplikowany a tak w ogóle kiedyś nie było lekarzy i ludzie umierali na
banalne choroby !),
- uważa, że wszystkie jego przekręty i narzekania są uzasadnione, bo skończył
trudne studia i w ogóle pracuje na żywych ludziach i to go czyni kimś lepszym
od innych,
- i zwykle jest je..ym hipokrytą, nie znam lekarza zarabiającego poniżej 10k,
włącznie z tymi, którzy głośno płaczą jak są słabo opłacani. Czasem pada
argument o zmęczeniu, ale jeśli można wyrwać dodatkowe 5k taki zawodnik padnie
na pysk, byle to zrobić (oczywiście będzie zmęczony i chętnie pokaże
podkrążone oczęta do kamery).
Byle bezrobocie takiej mentalności nie zmieni, oj nie :)
e.
|
| 2008-04-09 14:44:29 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Olek |
Gienek wrote:
> W ostatnim roku miałem okazję skorzystać kilkukrotnie z usług lekarzy z
> publicznego zakładu zdrowotnego czy jakoś tak to się nazywa. Za każdym
> razem rzuca się w oczy ich lekceważące podejście do pracy (nie wypowiadam
> się tutaj o wszystkich lekarzach, tylko o tych u których miałem przyjemność
[...]
Dopoki nie bedzie prywatnej sluzby zdrowia nic sie nie zmieni.
Podobnie jest w uzedach, pkp itd.
Kiedys pracowalem w panstwowej firmie.
3h dziennie to max, jesli ktos pracowal wiecej to traktowano go jak
nieszkodliwego wariata. Lekcewazacy stosunek do klienta byl w dobrym
tonie - przyklad szedl z gory.
Firma sprywatyzowala sie i z tego co mi wiadomo model pracy sie nie
zmienil, poza tym, ze co jakis czas ludzie strajkuja domagajac sie
wiecej kasy. |
| 2008-04-09 14:56:16 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Carrie |
On 9 Kwi, 13:41, sz wrote:
> bezrobocie w tym fachu to chyba nie jest mozliwe ale przeciez wystarczy
> konkurencja w zarobkach. gwarantuje ze w porzadnym osrodku lekarz nie
> bedzie sobie olewal pracy bo szkoda by mu bylo stracic dobra pensje.
A czy w _publicznym_ ośrodku zdrowia jakość pracy lekarza przekłada
się na wysokość zarobków? Pacjenci przecież tam nie płacą za leczenie,
więc nie mogą finansowo zmotywować lekarza. Mogą go zmotywować jego
przełożeni - ale czy to robią? :>
> skoro pacjent wybiera tanioche to tak tez zostanie obsluzony - i bardzo
> dobrze!
Jeśli dla Ciebie przymusowa składka miesięczna na ubezpieczenie
zdrowotne to taniocha, to można pozazdrościć. Autor wątku pisze, że
płaci 400 zł miesięcznie, bez względu na to, czy w danym miesiącu
korzysta z usług lekarzy, czy nie. Tanio?
Ja też, rzecz jasna, płacę składki zdrowotne, a do wybranego
specjalisty chodzę prywatnie co pół roku i kosztuje mnie to 80-100 zł
za wizytę, czyli ~200 zł rocznie. I jestem pewna, że mam dobrą opiekę.
W porównaniu z tym "tania" przymusowa składka nie daje mi kompletnie
nic poza możliwością udania się do lekarza pierwszego kontaktu [o ile
akurat nie panuje jakaś epidemia w okolicy, to nawet jest możliwe do
zrealizowania w ciągu 2 dni] lub umówieniem się na wizytę do lekarza
opłacanego przez NFZ, na którą to wizytę czekam od kilku tygodni do
kilku miesięcy [sic!].
> bo musi wlasnie byc roznica miedzy dobrymi i zlymi wlasnie zeby
> lekarze mieli motywacje.
I słusznie, tyle że w systemie opierającym się na przymusowych
ubezpieczeniach w NFZ pacjent nie ma nic do gadania, a wyboru też zbyt
dużego nie ma. Bo co ma zrobić, gdy potrzebuje np. udać się do
okulisty, a w promieniu 50 km taki lekarz "publiczny" jest tylko jeden
i na wizytę każe czekać 7 tygodni, bo taka jest kolejka? Pacjent może
czekać, zrezygnować z wizyty albo iść do lekarza prywatnego.
Ewentualnie poszukać "bezpłatnego" okulisty gdzieś dalej [nie wiem,
jak to teraz jest z rejonizacją - sama bywam u prywatnego okulisty
przy okazji zmiany soczewek i wtedy badanie mam bezpłatne].
> jedyny problem w tym, ze pacjent jest zmuszany jezeli nie do wybierania
> dziadowskich osrodkow
Tragiczne jest to, że w tych dziadowskich ośrodkach często pracują
naprawdę dobrzy specjaliści, do których nie da się dotrzeć inaczej.
Swego czasu bywałam w jednej przychodni przyszpitalnej w Warszawie na
konsultacjach u bardzo polecanego laryngologa. Sam lekarz był w
porządku, natomiast to, co się działo przy okienku rejestracji i
oczekiwania na wizytę, przechodziło ludzkie pojęcie o cywilizowanym
kraju i jakości opieki zdrowotnej :|
> to przynajmniej do placenia na nie za
> posrednictwem obowiazkowego zusu (a drugie tyle na biurokracje).
> na wolnym rynku dzialaloby to o wiele lepiej.
Prawdopodobnie masz rację. Zastanawiam się tylko, co wtedy będzie z
tymi wszystkimi upośledzonymi i ciężko niepełnosprawnymi osobami,
które nie mają najmniejszej możliwości zarabiania na siebie i na swoje
leczenie.
Pozdrawiam, Carrie |
| 2008-04-09 16:46:08 |
Re: Jakość usług lekarskich |
sz |
Carrie wrote:
>> skoro pacjent wybiera tanioche to tak tez zostanie obsluzony - i bardzo
>> dobrze!
>
> Jeśli dla Ciebie przymusowa składka miesięczna na ubezpieczenie
> zdrowotne to taniocha, to można pozazdrościć. Autor wątku pisze, że
> płaci 400 zł miesięcznie, bez względu na to, czy w danym miesiącu
> korzysta z usług lekarzy, czy nie. Tanio?
placi 400, ale udzial lekarza w tej skladce jest mikroskopijny.
czyli mozna powiedziec ze placi 20 zl, do tego 100 zl powiedzmy jako cos
w rodzaju ubezpieczenia a reszte wyrzuca (niestety, musi, tez ubolewam).
wiec za 20 zl niestety "wybral" dziadostwo i ma dziadostwo.
[...]
>> na wolnym rynku dzialaloby to o wiele lepiej.
>
> Prawdopodobnie masz rację. Zastanawiam się tylko, co wtedy będzie z
> tymi wszystkimi upośledzonymi i ciężko niepełnosprawnymi osobami,
> które nie mają najmniejszej możliwości zarabiania na siebie i na swoje
> leczenie.
ile ich jest? 1%?
istnieja rozne organizacje rozdajace jedzenie bezdomnym, tak samo moga
oferowac pomoc medyczna.
nawet jezeli zalozymy ze ludzie sa z gruntu niewrazliwi na nieszczescia
innych (dlatego caritas i owsiak nie istnieja) i potrzebne bylyby
dotacje panstwowe to ciagle byloby nieporownywalne z obecna sytuacja
gdzie patologia obowiazkowych ubezpieczen dotyka 99% lekarzy i pacjentow. |
| 2008-04-09 19:31:16 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Carrie |
W dniu Wed, 09 Apr 2008 16:46:08 +0200, sz wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:
> placi 400, ale udzial lekarza w tej skladce jest mikroskopijny.
> czyli mozna powiedziec ze placi 20 zl, do tego 100 zl powiedzmy jako cos
> w rodzaju ubezpieczenia a reszte wyrzuca (niestety, musi, tez ubolewam).
> wiec za 20 zl niestety "wybral" dziadostwo i ma dziadostwo.
Kiedy to właśnie nie jest żaden wybór. Dopóki nie można zrezygnować z
opłacania tej obowiązkowej składki na rzecz wykupienia dowolnego
innego ubezpieczenia zdrowotnego, czy jakiegoś pakietu usług w
prywatnym lecznictwie, to nie można mówić o wyborze.
Osobiście też bym wolała wybrać sobie dobrego lekarza, który by
dostawał wynagrodzenie za faktycznie poświęcony mi czas i opiekę - i
mogę, owszem, ale ubezpieczenie zapłacić muszę i nikogo nie obchodzi,
że może raz na rok bywam w publicznej przychodni i tak naprawdę
trafiam na lekarza przypadkowo, na tego, który akurat ma dyżur [przy
takich sporadycznych wizytach to właściwie i tak nie ma znaczenia].
Wychodzi z tego, że ta jedna wizyta rocznie wściekle drogo mnie
kosztuje ;> A za bardziej konkretne leczenie płacę dodatkowo, bo jakoś
tak się dziwnie składa, że w przychodniach, do których trafiam i w
których składam deklaracje, lekarze "bezpłatni" to z reguły tylko
lekarze rodzinni, a specjaliści nie mają umów z NFZ. Może mam pecha
albo źle szukam... Ale przynajmniej mam doskonałego dentystę, wartego
każdych pieniędzy ;)
BTW czy gdzieś jeszcze można zrobić bezpłatnie [= w ramach świadczeń
NFZ] badania analityczne krwi itp.? W Warszawie, gdziekolwiek mnie
badają i zlecają takie coś, wszędzie trzeba za te analizy płacić.
> [...]
>>> na wolnym rynku dzialaloby to o wiele lepiej.
>>
>> Prawdopodobnie masz rację. Zastanawiam się tylko, co wtedy będzie z
>> tymi wszystkimi upośledzonymi i ciężko niepełnosprawnymi osobami,
>> które nie mają najmniejszej możliwości zarabiania na siebie i na swoje
>> leczenie.
>
> ile ich jest? 1%?
Nie wiem. Dolicz jeszcze opiekunów, którzy poświęcają cały swój czas
na opiekę nad takimi osobami [dziećmi w szczególności], wskutek czego
nie mogą podjąć pracy zarobkowej.
> istnieja rozne organizacje rozdajace jedzenie bezdomnym, tak samo moga
> oferowac pomoc medyczna.
Ale skąd biorą pieniądze? 8-) Same je zarabiają? Bo jeśli państwo im
daje, to są to pieniądze podatników, jak by na to nie spojrzeć. Czyli,
być może, część tego, co płacimy NFZ-owi czy ZUS-owi.
> nawet jezeli zalozymy ze ludzie sa z gruntu niewrazliwi na nieszczescia
> innych (dlatego caritas i owsiak nie istnieja)
Załóżmy, że utrzymanie dorosłej osoby kosztuje średnio 1500 zł
miesięcznie. Utrzymanie osoby niepełnosprawnej - różnie, na pewno, ale
przyjmimy, że średnio 2000 zł/mies. Niech to będzie samotna matka z
upośledzonym dzieckiem - potrzebują 3500 zł/mies. Zdaje się, że to
jest więcej niż przeciętne miesięczne zarobki przeciętnego
Kowalskiego. Pytanie, czy w ich najbliższej okolicy znalazłoby się
wystarczająco dużo osób, które wspólnie mogłyby im podarować co
miesiąc taką kwotę? Niechby każdy dał 100 zł [a nie liczyłabym na to
za bardzo, bo dla osoby, która zarabia miesięcznie ~1200, 100 zł to
mnóstwo forsy], to potrzeba 35 osób, które osiągają dochody. I jeszcze
należy doliczyć podatek od darowizny ;>
Czytałam gdzieś artykuł o takiej matce, która co prawda miała zdrowe
dzieci i sama była zdolna do pracy, ale mimo starań nie mogła nigdzie
znaleźć zatrudnienia i takich zarobków, które by pozwoliły utrzymać i
wyżywić rodzinę. Wyżebrała w gminie jakieś nędzne mieszkanie, ale co
dalej? Poszła do pomocy społecznej i dostała całe 50 zł zapomogi... :>
> i potrzebne bylyby
> dotacje panstwowe to ciagle byloby nieporownywalne z obecna sytuacja
> gdzie patologia obowiazkowych ubezpieczen dotyka 99% lekarzy i pacjentow.
Otóż właśnie. Naprawdę bym się nie czepiała ubezpieczeń obowiązkowych,
gdyby tylko faktycznie można było mieć pewność, że w razie potrzeby
pacjent zostanie należycie potraktowany. Na szczęście nie mam częstych
kontaktów z państwowym lecznictwem, ale te, które mam, nie nastawiają
mnie przychylnie :/ I żeby nie było: nie mam na myśli ogółu lekarzy,
pielęgniarek i innego personelu, tylko po pierwsze niektóre konkretne
osoby, po drugie dosyć powszechny sposób traktowania pacjentów, po
trzecie beznadziejną organizację pracy wielu placówek. Wolę zapłacić i
załatwić wszystko bez stresu, ale mnie denerwuje, kiedy za to samo mam
płacić dwa razy [VATu i innych podatków nie licząc :>].
Pozdrawiam, Carrie |
| 2008-04-09 19:53:47 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Any User |
> Kiedy to właśnie nie jest żaden wybór. Dopóki nie można zrezygnować z
> opłacania tej obowiązkowej składki na rzecz wykupienia dowolnego
> innego ubezpieczenia zdrowotnego, czy jakiegoś pakietu usług w
> prywatnym lecznictwie, to nie można mówić o wyborze.
> Osobiście też bym wolała wybrać sobie dobrego lekarza, który by
> dostawał wynagrodzenie za faktycznie poświęcony mi czas i opiekę - i
> mogę, owszem, ale ubezpieczenie zapłacić muszę i nikogo nie obchodzi,
> że może raz na rok bywam w publicznej przychodni i tak naprawdę
> trafiam na lekarza przypadkowo, na tego, który akurat ma dyżur [przy
> takich sporadycznych wizytach to właściwie i tak nie ma znaczenia].
> Wychodzi z tego, że ta jedna wizyta rocznie wściekle drogo mnie
> kosztuje ;> A za bardziej konkretne leczenie płacę dodatkowo, bo jakoś
> tak się dziwnie składa, że w przychodniach, do których trafiam i w
> których składam deklaracje, lekarze "bezpłatni" to z reguły tylko
> lekarze rodzinni, a specjaliści nie mają umów z NFZ. Może mam pecha
> albo źle szukam... Ale przynajmniej mam doskonałego dentystę, wartego
> każdych pieniędzy ;)
Jest tylko jedno ale: jeśli np. dostaniesz raka, to żadna firma prywatna
Cię nie będzie chciała ubezpieczyć, czy np. przedłużyć umowy.
Słyszałem wręcz o przypadku faceta, któremu firma wymówiła umowę o
prywatne ubezpieczenie po tym, jak w jednym miesiącu czternaście razy (w
uzasadnionych przypadkach) musiał wezwać prywatną karetkę.
Rzecz w tym, że ubezpieczenia wszelkiego typu to taka specyficzna
dziedzina usługi, w której klient jest dobry, dopóki korzysta stosunkowo
z niej stosunkowo niewiele - na tyle niewiele, że więcej płaci, niż
ubezpieczyciela kosztuje jego faktyczna obsługa. Jeśli to się zmienia,
bo np. pacjent dostaje raka, czy czegoś podobnego, to robi się problem.
Absolutnie nie bronię tutaj państwowej służby zdrowia jako takiej, ale
ta jedna rzecz wydaje mi się dość poważnym jej plusem.
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-09 20:30:36 |
Re: Jakość usług lekarskich |
|--=Bartek=--| |
> Jest tylko jedno ale: jeśli np. dostaniesz raka, to żadna firma prywatna
> Cię nie będzie chciała ubezpieczyć, czy np. przedłużyć umowy.
>
> Słyszałem wręcz o przypadku faceta, któremu firma wymówiła umowę o
> prywatne ubezpieczenie po tym, jak w jednym miesiącu czternaście razy (w
> uzasadnionych przypadkach) musiał wezwać prywatną karetkę.
Tiaaaa...
> Rzecz w tym, że ubezpieczenia wszelkiego typu to taka specyficzna
> dziedzina usługi, w której klient jest dobry, dopóki korzysta stosunkowo z
> niej stosunkowo niewiele - na tyle niewiele, że więcej płaci, niż
> ubezpieczyciela kosztuje jego faktyczna obsługa. Jeśli to się zmienia, bo
> np. pacjent dostaje raka, czy czegoś podobnego, to robi się problem.
Firma ma to wkalkulowane w koszty i obowiązkiem ubezpieczonego jest
zrobienie badań przed podpisaniem umowy, a następnie okresowe ich
wykonywanie. Dzięki temu rzeczony rak jest wykrywany stosunkowo wcześnie i
leczony. Jak pewnie wiesz wcześnie wykryte chorobę można o wiele _taniej_
wyleczyć. Dlatego warunkiem przedłużenia umowy jest okresowe przebadanie.
Człowiek jest traktowany trochę przedmiotowo - jak kolejny punkt w planie
(badanie, badanie, leczenie, badanie... itd.), jednak dzięki temu jest
lepsza wykrywalność groźnych chorób.
> Absolutnie nie bronię tutaj państwowej służby zdrowia jako takiej, ale ta
> jedna rzecz wydaje mi się dość poważnym jej plusem.
>
Niestety w przypadku państwowej służby zdrowia leczenie następuje w wypadku
zauważenia zaawansowanych objawów choroby. Leczenie jest wtedy bardzo drogie
i niestety zazwyczaj refundowane są najtańsze środki, których skuteczność
jest różna. Prywatna firma musi przeprowadzić kalkulację i:
- leczyć tak by chory wyzdrowiał (dobre środki, dobrzy specjaliści)
- leczyć tak jak państwowa
Pozostaje w tym wypadku kwestia właśnie wcześniejszej wykrywalności i przez
to tańszego leczenia (nawet droższymi metodami).
B.Z.
|
| 2008-04-09 20:52:28 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Any User |
>> Słyszałem wręcz o przypadku faceta, któremu firma wymówiła umowę o
>> prywatne ubezpieczenie po tym, jak w jednym miesiącu czternaście razy
>> (w uzasadnionych przypadkach) musiał wezwać prywatną karetkę.
>
> Tiaaaa...
Niestety tak. W roku 2005 - nie wiem, jak jest teraz, ale wiele się
raczej nie zdążyło zmienić.
>> się zmienia, bo np. pacjent dostaje raka, czy czegoś podobnego, to
>> robi się problem.
>
> Firma ma to wkalkulowane w koszty i obowiązkiem ubezpieczonego jest
> zrobienie badań przed podpisaniem umowy, a następnie okresowe ich
> wykonywanie. Dzięki temu rzeczony rak jest wykrywany stosunkowo wcześnie
> i leczony.
I jesteś pewien, że leczenie raka wchodzi w skład pakietów za <150-200
PLN, którymi tak chwalą się prywatne przychodnie?
Albo choćby pakietów za <350-500 PLN, bo taki z reguły jest drugi próg?
--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com |
| 2008-04-09 21:30:14 |
Re: Jakość usług lekarskich |
|--=Bartek=--| |
>>> Słyszałem wręcz o przypadku faceta, któremu firma wymówiła umowę o
>>> prywatne ubezpieczenie po tym, jak w jednym miesiącu czternaście razy (w
>>> uzasadnionych przypadkach) musiał wezwać prywatną karetkę.
>>
>> Tiaaaa...
>
> Niestety tak. W roku 2005 - nie wiem, jak jest teraz, ale wiele się raczej
> nie zdążyło zmienić.
>
>>> się zmienia, bo np. pacjent dostaje raka, czy czegoś podobnego, to robi
>>> się problem.
>>
>> Firma ma to wkalkulowane w koszty i obowiązkiem ubezpieczonego jest
>> zrobienie badań przed podpisaniem umowy, a następnie okresowe ich
>> wykonywanie. Dzięki temu rzeczony rak jest wykrywany stosunkowo wcześnie
>> i leczony.
>
> I jesteś pewien, że leczenie raka wchodzi w skład pakietów za <150-200
> PLN, którymi tak chwalą się prywatne przychodnie?
>
> Albo choćby pakietów za <350-500 PLN, bo taki z reguły jest drugi próg?
>
PLN, czyli w Polsce ;-) Nie ma szans. Niestety do czasu jak obywatel nie
będzie mógł wybrać ubezpiczyciela to nie ma szans. Popatrz jak by dla
prywatnej firmy wyglądała sprawa 400 PLN * 2 000 000 miesięcznie. Wtedy jest
to opłacalne.
B.Z.
|
| 2008-04-09 21:46:05 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Wojciech Bancer |
On 2008-04-09, Carrie wrote:
[...]
> Jeśli dla Ciebie przymusowa składka miesięczna na ubezpieczenie
> zdrowotne to taniocha, to można pozazdrościć. Autor wątku pisze, że
> płaci 400 zł miesięcznie, bez względu na to, czy w danym miesiącu
> korzysta z usług lekarzy, czy nie. Tanio?
Tak. To się robi bardzo tanio, jak się trafia na stół operacyjny i leży
tydzień lub więcej w szpitalu. Nadal za 400 zł / m-c. Z wyżywieniem
i opieką pielęgniarską.
--
Wojciech Bańcer
proteus@post.pl |
| 2008-04-09 23:16:04 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Gienek |
> Jest tylko jedno ale: jeśli np. dostaniesz raka, to żadna firma prywatna
> Cię nie będzie chciała ubezpieczyć, czy np. przedłużyć umowy.
U mojej znajomej wykryto mięśniaka. Z tego co wiem to chyba jakaś łagodna
odmiana nowotworu. Niestety NFZ nie pokryje kosztów usunięcia tego
nowotworu ponieważ guz jest za mały a oni pokrywają koszty usunięcia
dopiero od pewnej wielkości. Trzeba poczekać zanim nowotwór urośnie.
Tyle słyszy się w telewizji o wczesnym wykrywaniu nowotworów tylko co z tego
jeśli NFZ płaci za usuwanie go dopiero w późniejszym stadium.
Ale nie o NFZ mi chodziło w tym wątku tylko o to że ten sam lekarz podchodzi
do pacjenta zupełnie inaczej gdy przychodzi się do niego prywatnie a
inaczej jeśli w publicznym ośrodku zdrowia. Moim zdaniem to najzwyklejsze
lekceważenie swoich obowiązków. |
| 2008-04-09 23:52:14 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Carrie |
W dniu 9 Apr 2008 21:46:05 +0200, Wojciech Bancer wydukał(a)
nieśmiało, a wszystkim się zdawało, że to echo grało:
>> Jeśli dla Ciebie przymusowa składka miesięczna na ubezpieczenie
>> zdrowotne to taniocha, to można pozazdrościć. Autor wątku pisze, że
>> płaci 400 zł miesięcznie, bez względu na to, czy w danym miesiącu
>> korzysta z usług lekarzy, czy nie. Tanio?
>
> Tak. To się robi bardzo tanio, jak się trafia na stół operacyjny i leży
> tydzień lub więcej w szpitalu. Nadal za 400 zł / m-c. Z wyżywieniem
> i opieką pielęgniarską.
Polemizowałabym - nie jestem pewna, jak to z przyjęciami do szpitala,
ale kiedy idę do lekarza w publicznej przychodni, to wymagają ode mnie
w legitymacji ubezpieczeniowej pieczątki od pracodawcy, nie starszej
niż miesiąc. Jeśli nie mam aktualnego poświadczenia, wychodzę z
kwitkiem. Prawda, że nikt nie sprawdza, czy w poprzednich miesiącach
też byłam ubezpieczona, ważne jest tylko to aktualne poświadczenie.
Jednak większość obywateli jest ubezpieczona stale, jeśli nie
osobiście, to w ubezpieczeniach rodzinnych [czy jak to się zwie], więc
tak naprawdę pula środków zebranych w takim ubezpieczeniu jest dużo
większa niż te 400 zł miesięcznie. No chyba że ktoś ma pecha należeć
do bardzo chorowitej rodziny, gdzie koszty leczenia przewyższają
wartość opłaconych ubezpieczeń ;)
Ponadto szpital, jakkolwiek jest instytucją ze wszech miar pożyteczną,
też nie jest doskonały... Moja znajoma została zoperowana, i owszem,
wyleczono jej to, co było chore, ale za to wzbogaciła się o żółtaczkę
:/ A później się okazało, że są duże problemy z badaniami krwi i
konsultacjami u hematologów w ramach ubezpieczenia, bo NFZ nie
przeznaczył na to wystarczających środków. Ja po wypadku drogowym
trafiłam do szpitala od razu i zajęto się mną prawidłowo, jeśli chodzi
o chirurgię, natomiast wszystko poza tym pozostawiało wiele do
życzenia, a już najbardziej mi dokuczało, że lekarze mnie traktowali
jak idiotkę - przez trzy tygodnie nie mogłam się doprosić, żeby mi
ktoś wyjaśnił, jakie dokładnie mam obrażenia. A byłam już wtedy
dorosła, a nie "dzieciak, który i tak nic nie zrozumie".
Naprawdę szanuję pracę lekarzy i doceniam istnienie szpitali, ale
chyba wolałabym mieć wybór. Z jednej strony leczenie za 400 zł
miesięcznie + ryzyko żółtaczki, albo leczenie po wypadku + brak
możliwości zachowania higieny [niech ktoś próbuje się umyć, gdy może
jedynie płasko leżeć na łóżku i w dodatku ma zabandażowane ręce, a
personel ogranicza się do postawienia na kołdrze chorego miski z wodą]
+ trauma z powodu, że lekarz nie chce powiedzieć o obrażeniach, więc
to pewnie jest coś okropnego, bo jakby było dobrze, to nie musieliby
ukrywać...
Z drugiej strony leczenie droższe, może nawet na kredyt, ale z jakąś
pewnością, że się nie wyjdzie ze szpitala bardziej chorym i
znerwicowanym, niż się do niego trafiło ;> A jeśli już, to że będzie
można oczekiwać od szpitala zadośćuczynienia.
Chociaż tak naprawdę to nie widzę idealnego rozwiązania. Prawda, że
koszty prywatnego leczenia są wysokie, leki również drogie, prosta
operacja plastyczna kosztuje grube tysiące, to ile by kosztowała jakaś
naprawdę poważna? Ale znów NFZ też tak radośnie nie refunduje
wszystkiego; mało to w mediach apeli od ludzi, którzy chcą leczyć
siebie albo swoje ciężko chore dzieci, i nie stać ich na to?
Pozdrawiam, Carrie |
| 2008-04-09 23:37:44 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Tak. To się robi bardzo tanio, jak się trafia na stół operacyjny i leży
> tydzień lub więcej w szpitalu. Nadal za 400 zł / m-c. Z wyżywieniem
> i opieką pielęgniarską.
rocznie odprowadzam na zus jakieś 10 000zł , za to chyba można sobie i
miesiąc w szpitalu poleżeć, co?, a ile tego się zapłaci do emerytury? i
napewno nie spędzę paru lat w szpitalu, a leczę się i tak prywatnie, bo
szkoda zdrowia:O(
|
| 2008-04-10 00:17:08 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Prawda, że koszty prywatnego leczenia są wysokie,
o co piszesz to mit komunistycznej propagandy, to że to się nazywa bezpłatna
opieka zdrowotna wcale nie oznacza ze tak jest, a jest tak ze ta opieka jest
potwornie droga i nieskuteczna(wiesz z własnego doświadczenia, tylko teraz
to sobie policz), a to niby drogie prywatne leczenie (jak w usa) to tak
naprawdę grosze (w porównaniu z tym "bezpłatnym")
|
| 2008-04-10 00:23:05 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Miros/law L. Baran |
PT gargamel pisze:
> > Prawda, że koszty prywatnego leczenia są wysokie,
> o co piszesz to mit komunistycznej propagandy, to że to się nazywa bezpłatna
> opieka zdrowotna wcale nie oznacza ze tak jest, a jest tak ze ta opieka jest
> potwornie droga i nieskuteczna(wiesz z własnego doświadczenia, tylko teraz
> to sobie policz), a to niby drogie prywatne leczenie (jak w usa) to tak
> naprawdę grosze (w porównaniu z tym "bezpłatnym")
Nie.
Jubal (Skąd Ty się w ogóle urwałeś, miś? Nie masz pojęcia o kosztach
leczenia i ubezpieczeń w Stanach, po co zabierasz głos?)
--
[ Miroslaw L Baran | jabber id: baran-at-hell-pl | key-id: FC494FC4 | 0101010 ]
Fudd's First Law of Opposition:
Push something hard enough and it will fall over. |
| 2008-04-10 00:53:04 |
Re: Jakość usług lekarskich |
sz |
Carrie wrote:
>> wiec za 20 zl niestety "wybral" dziadostwo i ma dziadostwo.
>
> Kiedy to właśnie nie jest żaden wybór. Dopóki nie można zrezygnować z
[...]
dlatego napisalem ""wybral"" a nie "wybral" ;-)
oczywiscie rozwiazanie rynkowe mogloby "rozwiazac" problem niektorych
ludzi w sposob niehumanitarny, dlatego zgadzam sie ze w bardzo
specyficznych wypadkach pomoc panstwowa jest potrzebna.
jednak nie wierze ze w polsce jest tak wielka liczba ludzi
niepotrafiacych zadbac o siebie zeby uzasadniac obecny system, marnujacy
tyle zasobow i pracy ludzkiej. zeby on jeszcze dobrze dzialal - ale
wlasnie nie dziala, od tego przeciez zaczal sie ten watek!
zakladajac ze jest te maksymalnie kilka procent przypadkow
beznadziejnych ktore chcemy zabezpieczyc to wystarczy "skladka na ofiary
losu" w wysokosci wlasnie KILKU procent obecnej skladki zdrowotnej. i to
wszystko. reszta poradzi sobie sama.
(i nie zapominajmy ze 100 lat temu nie snilo sie o obowiazkowych
ubezpieczeniach a ludzkosc nie wymarla - a jaki byl wtedy poziom
medycyny? nawet zamozni ludzie umierali na jakies smieszne dzisiaj choroby) |
| 2008-04-10 08:25:38 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Wojciech Bancer |
On 2008-04-09, gargamel wrote:
[...]
> rocznie odprowadzam na zus jakieś 10 000zł , za to chyba można sobie i
> miesiąc w szpitalu poleżeć, co?
Pewnie jakiś tydzień. Zależy też od kosztów operacji.
> a ile tego się zapłaci do emerytury?
A te 10000 to tylko zdrowotne?
--
Wojciech Bańcer
proteus@post.pl |
| 2008-04-10 15:19:39 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Jubal (Skąd Ty się w ogóle urwałeś, miś? Nie masz pojęcia o kosztach
> leczenia i ubezpieczeń w Stanach, po co zabierasz głos?)
no właśnie skąd ty się urwałeś?
a koszty leczenia i ubezpieczenia w polsce i w stanach znam dobrze, bo
pracowałem, ubezpieczałem i leczyłem się i tu i tu,
a o czym ty masz pojęcie?
|
| 2008-04-10 15:27:28 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Pewnie jakiś tydzień. Zależy też od kosztów operacji.
kosztownych operacji NFZ nie refunduje, zresztą jak nie posmarujesz to ci
nawet podstawowych badań nie zrobić, a 400zł to kosztuje doba hotelu 5cio
gwiazdkowym chyba?
> A te 10000 to tylko zdrowotne?
nie, to cały zus, tylko nie strzelaj morałów że część idzie na emeryturę, bo
jako mężczyzna statystycznie do niej nie dożyję (jak ciężko pracujesz to i
zdrowie kończy się szybko)
zresztą, jak policzysz same zdrowotne też sporo wyjdzie:O(
|
| 2008-04-10 16:18:14 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Miros/law L. Baran |
gargamel pisze:
> > Jubal (Skąd Ty się w ogóle urwałeś, miś? Nie masz pojęcia o kosztach
> > leczenia i ubezpieczeń w Stanach, po co zabierasz głos?)
> no właśnie skąd ty się urwałeś?
A wyszedłem sobie na przerwę.
> a koszty leczenia i ubezpieczenia w polsce i w stanach znam dobrze, bo
> pracowałem, ubezpieczałem i leczyłem się i tu i tu,
I ile czasu spędziłeś na intensywnej terapii? Udało ci się dostać
refundację przeszczepu wątroby? Ba! Ubezpieczyciel raczył uznać, że nie
jest to operacja eksperymentalna? Jak wypadła radioterapia? Nie
zbankrutowałeś z okazji chemioterapii? Oraz, pytanie podstawowe, _kto
płacił za twoje bardzo dobre ubezpieczenie?_
> a o czym ty masz pojęcie?
O tym i owym.
Jubal
--
[ Miroslaw L Baran | jabber id: baran-at-hell-pl | key-id: FC494FC4 | 0101010 ]
Arbitrary systems, pl.n.:
Systems about which nothing general can be said, save
''nothing general can be said.'' |
| 2008-04-10 16:38:34 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Wojciech Bancer |
On 2008-04-10, gargamel wrote:
[...]
>> Pewnie jakiś tydzień. Zależy też od kosztów operacji.
> kosztownych operacji NFZ nie refunduje, zresztą jak nie posmarujesz to ci
> nawet podstawowych badań nie zrobić,
LOL. To idź do szpitala i dowiedz się ile będzie kosztować operacja np.
wycięcia wyrostka plus leżenie tam.
> a 400zł to kosztuje doba hotelu 5cio gwiazdkowym chyba?
W Zadupiewie Dolnym chyba.
550 to sobie śpiewają 4-gwiazdkowe hotele w Poznaniu w czasie targów.
A tam nie masz specjalistycznej opieki i nikt nie będzie zaglądał na
każdy gwizdek, nie poda środków przeciwbólowych i nie zaprowadzi do
kibelka. Sprawdź sobie ceny ubezpieczenia prywatnego z opcją
hospitalizacji, to pogadamy.
>> A te 10000 to tylko zdrowotne?
>
> nie, to cały zus,
Właśnie.
> tylko nie strzelaj morałów że część idzie na emeryturę, bo jako mężczyzna
> statystycznie do niej nie dożyję (jak ciężko pracujesz to i zdrowie kończy
> się szybko) zresztą, jak policzysz same zdrowotne też sporo wyjdzie:O(
Ale już nie tyle ile tam wyżej podajesz. Już nie mówiąc o tym, że NFZ,
to prawie w całości odliczasz sobie od podatku dochodowego. Więc z tych
200 zł miesięcznie robi się ok. 30 zł miesięcznie.
--
Wojciech Bańcer
proteus@post.pl |
| 2008-04-10 18:45:08 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> LOL. To idź do szpitala i dowiedz się ile będzie kosztować operacja np.
> wycięcia wyrostka plus leżenie tam.
akurat wyrostka ci nie powiem, bo nie zamierzzm wycinać, ale skoro ty się
orientujesz to śmiało, powieee il kotuje wycięcie wyrosta (w klinice
państwowej i prywatnej dla porównania) i ile kosztuje ta doba leżenia w
szpitalu, no i jeszcze mi powiedz czy w naszym kraju te spitale płacą
odszkodowania, czy zwracają pieniądze w przypadku nie wywiązania się z
usługi za którą wzieły pieniądze? (ucieły lewą nogę zamiast prawej, czy
zaraziły żułtaczką)
> W Zadupiewie Dolnym chyba.
> 550 to sobie śpiewają 4-gwiazdkowe hotele w Poznaniu w czasie targów.
> A tam nie masz specjalistycznej opieki i nikt nie będzie zaglądał na
> każdy gwizdek, nie poda środków przeciwbólowych i nie zaprowadzi do
> kibelka. Sprawdź sobie ceny ubezpieczenia prywatnego z opcją
> hospitalizacji, to pogadamy.
fakt, daaawno nie byłęm w 5cio gwiazdkowym:O),
a ile kosztuje doba w hotelu o standardzie szpitalnym?
> Już nie mówiąc o tym, że NFZ,
> to prawie w całości odliczasz sobie od podatku dochodowego. Więc z tych
> 200 zł miesięcznie robi się ok. 30 zł miesięcznie.
te "prawie w całości" to masz tylko w przypadku gdy płacisz sus minimalny
(mało zarabiasz, czy nie w pełni się ubezpieczasz), a fakt pseudo ulg
poddtkowych wcale nie zmnienia faktu że zapłaciłes 200zł a nie 30:O)
|
| 2008-04-10 18:52:29 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> A wyszedłem sobie na przerwę.
to widać:O)
> I ile czasu spędziłeś na intensywnej terapii? Udało ci się dostać
> refundację przeszczepu wątroby? Ba! Ubezpieczyciel raczył uznać, że nie
> jest to operacja eksperymentalna? Jak wypadła radioterapia? Nie
> zbankrutowałeś z okazji chemioterapii? Oraz, pytanie podstawowe, _kto
> płacił za twoje bardzo dobre ubezpieczenie?_
ja porównuje po prostu swoje doświadczenia z polską "bezpłatną "służbą
zdrowia i prywatną w stanach (zdecydowaaaaaanie na plus stanów), zarówno w
sprawie jakości usług jak i kosztów ubezpieczenia,
i innych opinie nie słyszałem (od tych co też mieli okazję porównać a nie
tylko wyjść na spacer)
|
| 2008-04-10 21:12:52 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Miros/law L. Baran |
gargamel pisze:
> > I ile czasu spędziłeś na intensywnej terapii? Udało ci się dostać
> > refundację przeszczepu wątroby? Ba! Ubezpieczyciel raczył uznać, że nie
> > jest to operacja eksperymentalna? Jak wypadła radioterapia? Nie
> > zbankrutowałeś z okazji chemioterapii? Oraz, pytanie podstawowe, _kto
> > płacił za twoje bardzo dobre ubezpieczenie?_
> ja porównuje po prostu swoje doświadczenia z polską "bezpłatną "służbą
> zdrowia i prywatną w stanach (zdecydowaaaaaanie na plus stanów), zarówno w
> sprawie jakości usług jak i kosztów ubezpieczenia,
Czyli nie zdajesz sobie sprawy z kosztów leczenia w USA, zwłaszcza
kosztów leczenia operacyjnego i chorób przewlekłych. No dlaczego mnie
to nie dziwi. Zrób sobie research, zobaczysz.
Jubal
--
[ Miroslaw L Baran | jabber id: baran-at-hell-pl | key-id: FC494FC4 | 0101010 ]
Certainly there are things in life that money can't buy, but it's
very funny -- Did you ever try buying them without money?
-- Ogden Nash |
| 2008-04-10 22:27:42 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Czyli nie zdajesz sobie sprawy z kosztów leczenia w USA, zwłaszcza
> kosztów leczenia operacyjnego i chorób przewlekłych.
ja sobie n aet nie zdaje sprawy z kosztów leczenia operacyjnego w polsce (bo
to jest tajne, przecież wszystko jest bezpłatne), ale dobrze zdaje sobie
sprawy jakie koszty ja na to leczenie ponoszę w polsce i ponosiłęm w stanach
wiem ze poważna operacja kolana w polsce prywatnie kosztuje 10-20 tyś.zł
(razem z hospitalizacją), powiedz ile to kosztuje "bezpłatnie"?
>No dlaczego mnie to nie dziwi. Zrób sobie research, zobaczysz.
skoro to nie tajemnica państwowa to powiedz jakie są to koszty w polsce a
jakie w stanach, to sobie podyskutujemy
|
| 2008-04-11 13:10:27 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Wojciech Bancer |
On 2008-04-10, gargamel wrote:
>> LOL. To idź do szpitala i dowiedz się ile będzie kosztować operacja np.
>> wycięcia wyrostka plus leżenie tam.
>
> akurat wyrostka ci nie powiem, bo nie zamierzzm wycinać, ale skoro ty się
> orientujesz to śmiało, powieee il kotuje wycięcie wyrosta (w klinice
> państwowej i prywatnej dla porównania) i ile kosztuje ta doba leżenia w
> szpitalu,
Licz ok. 2500-3000 za operację. Plus oczywiście leżenie.
A to jest stosunkowo prosta operacja.
> no i jeszcze mi powiedz czy w naszym kraju te spitale płacą
> odszkodowania,
Oczywiście.
>> 550 to sobie śpiewają 4-gwiazdkowe hotele w Poznaniu w czasie targów.
>> A tam nie masz specjalistycznej opieki i nikt nie będzie zaglądał na
>> każdy gwizdek, nie poda środków przeciwbólowych i nie zaprowadzi do
>> kibelka. Sprawdź sobie ceny ubezpieczenia prywatnego z opcją
>> hospitalizacji, to pogadamy.
>
> fakt, daaawno nie byłęm w 5cio gwiazdkowym:O),
> a ile kosztuje doba w hotelu o standardzie szpitalnym?
Z operacją, czy bez?
>> Już nie mówiąc o tym, że NFZ,
>> to prawie w całości odliczasz sobie od podatku dochodowego. Więc z tych
>> 200 zł miesięcznie robi się ok. 30 zł miesięcznie.
>
> te "prawie w całości" to masz tylko w przypadku gdy płacisz sus minimalny
> (mało zarabiasz, czy nie w pełni się ubezpieczasz),
Nieprawda.
--
Wojciech Bańcer
proteus@post.pl |
| 2008-04-11 14:46:24 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Licz ok. 2500-3000 za operację. Plus oczywiście leżenie.
> A to jest stosunkowo prosta operacja.
ok, dzięki za info, czyli płacąc nawet ten minimalny zdrowotny 200zł, po
roku pracy stać cię na wycięcie wyrostka:O)
(trzeba jeszcze pamiętać o pieniądzach płaconych od stołem przy takich
operacjach jak się chce z takowej wyjść cało, z doświadczenie nie powiem ci
jakie są to kwoty, bo za zdrowy jestem, ale jak już chce sie liczyć, to
trzeba policzyć wszystkie koszta)
>> no i jeszcze mi powiedz czy w naszym kraju te spitale płacą
>> odszkodowania,
> Oczywiście.
nie żartuj, chyba nie znasz rzeczywistej praktyki w tej sprawie, jak
poszkodowanemu uda się coś uzyskać to cud (nie słyszałeś o tak zwanej
solidarności lekarskiej, czyli ręka, rękę myje?)
> Z operacją, czy bez?
bez operacji, operację sobie doliczę oddzielnie.
> Nieprawda.
a jaka jest prawda ?
|
| 2008-04-11 17:14:36 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Wojciech Bancer |
On 2008-04-11, gargamel wrote:
>> Licz ok. 2500-3000 za operację. Plus oczywiście leżenie.
>> A to jest stosunkowo prosta operacja.
>
> ok, dzięki za info, czyli płacąc nawet ten minimalny zdrowotny 200zł, po
> roku pracy stać cię na wycięcie wyrostka:O)
> (trzeba jeszcze pamiętać o pieniądzach płaconych od stołem przy takich
> operacjach jak się chce z takowej wyjść cało, z doświadczenie nie powiem ci
> jakie są to kwoty, bo za zdrowy jestem, ale jak już chce sie liczyć, to
> trzeba policzyć wszystkie koszta)
Ja przeżyłem w zeszłym roku tego rodzaju operację. Plus wycinanie
nieprawidłowości na jelitach. Razem to by wyszło spokojnie ponad 5k.
I do momentu kiedy tak sobie trafiłem do szpitala z dnia na dzień,
to też myślałem że zdrowotne jest niepotrzebne. Teraz już tak nie
myślę.
I jakoś nic nie musiałem płacić "pod stołem" jak to sugerujesz.
>>> no i jeszcze mi powiedz czy w naszym kraju te spitale płacą
>>> odszkodowania,
>> Oczywiście.
>
> nie żartuj,
Nie żartuję.
>> Z operacją, czy bez?
> bez operacji, operację sobie doliczę oddzielnie.
A co z opieką? Pani recepcjonistka odepnie od rurek i zaprowadzi do
ubikacji, pomoże Ci się umyć itd? Będzie dyżurować w nocy? Jak wyceniasz
tego rodzaju usługi?
>> Nieprawda.
> a jaka jest prawda ?
Ja, niezależnie od dochodu, płacę składkę zdrowotną w wysokości
(obecnie) 209,59 zł. Legalnie, bez kombinowania "pod stołem",
czy co tam jeszcze wymyślisz. Nie łapię się więc na żaden punkt,
który wypisałeś.
--
Wojciech Bańcer
proteus@post.pl |
| 2008-04-11 22:58:32 |
Re: Jakość usług lekarskich |
Miros/law L. Baran |
PT Wojciech Bancer pisze:
> Ja, niezależnie od dochodu, płacę składkę zdrowotną w wysokości
> (obecnie) 209,59 zł. Legalnie, bez kombinowania "pod stołem",
> czy co tam jeszcze wymyślisz. Nie łapię się więc na żaden punkt,
> który wypisałeś.
Obawiam się, że nasz geniusz nie zrozumie. On Wie.
Jubal
--
[ Miroslaw L Baran | jabber id: baran-at-hell-pl | key-id: FC494FC4 | 0101010 ]
In total, there are eight sorts of shops. |
| 2008-04-11 20:18:07 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Ja przeżyłem w zeszłym roku tego rodzaju operację. Plus wycinanie
> nieprawidłowości na jelitach. Razem to by wyszło spokojnie ponad 5k.
> I do momentu kiedy tak sobie trafiłem do szpitala z dnia na dzień,
> to też myślałem że zdrowotne jest niepotrzebne. Teraz już tak nie
> myślę.
ja wcale nie twierdzę że ubezpieczenie jest niepotrzebne, tylko że wpolsce
jugo wysokośc w stosunku do usługi jest wysoko nieadekwatna i tyle.
> I jakoś nic nie musiałem płacić "pod stołem" jak to sugerujesz.
każdy ma czasem szczęście:O)
> Nie żartuję.
i pewnie zapomniałeś (albo celowo zataiłeś) że tuż przed tą opracją
podpisałeś cyrograf typu: zostałem powiadomoiny o skutkach i zgdzam się na
wszystko, a jak byś nie podpisał, to byś operacji niemiał, mimo że ten zus
płaciłeś, i w takiej sytuacji nie moralizuj mi o puźniejszej możliwości
dochdzenia czegoś w razie gdy pójdzie coś nie tak
> A co z opieką? Pani recepcjonistka odepnie od rurek i zaprowadzi do
> ubikacji, pomoże Ci się umyć itd? Będzie dyżurować w nocy? Jak wyceniasz
> tego rodzaju usługi?
za opiekę jak za opiekę, w stanach kosztuje około10$/h, w polsce jakieś
10zł/h, acha i zapomniałeś dla równowagi podać koszty takiej operacji w usa,
bo chyba poszło o to ze ta darmowe leczenie jest tańsze?
|
| 2008-04-12 00:07:46 |
Re: Jakość usług lekarskich |
gargamel |
> Obawiam się, że nasz geniusz nie zrozumie. On Wie.
a ty pewnie wiesz lepiej?
żałosne:O(
|
|